20 czerwca 2017

Agencja Ślubna Project Wedding, czyli jak spełniać swoje marzenia. Gość bloga.

Każdy ma w życiu jakieś marzenia, idee, mniej lub bardziej szalone pomysły. Ilu jednak ma odwagę je realizować? No cóż, sporo osób myśli, że marzenia same się spełnią, że to musi przyjść dobra wróżka albo czarodziej i za pomocą magicznej różdżki zmieni ich życie. Czekają tak na wygraną w totka nie kupiwszy nawet jednego losu. A może by tak ruszyć głową, ruszyć kuper, zakasać rękawy, wyjąć z szuflady swoje marzenia, odkurzyć  i zabrać się samemu wreszcie za ich spełnianie? Oczywiście, można siedzieć nadal przed telewizorem, użalać się nad sobą, czekać na dobrą wróżkę  i zazdrościć tym, którzy robią coś fajnego, a swoje marzenia te małe i te duże nadal trzymać w zakurzonej szufladzie...


Gosia postanowiła spełnić swoje marzenie o tym by spełniać marzenia innych.

Pomieszkała trochę w Belgii, popracowała, pozwiedzała, pouczyła się języka i zrozumiała, że mimo iż Belgia jest bardzo fajnym miejscem i kawałek serca już na zawsze tu zostanie, to fajnie by było wrócić do Polski, bo tam jednak najlepiej się czuje. Pora zatem zrobić następny krok na drodze do szczęścia i zacząć realizować pomysł, który tłucze się po głowie już od kilku lat... Jak postanowiła, tak zrobiła.

Większość dziewczyn już w przedszkolu zaczyna planować swoje wesele i marzyć o sukni ślubnej i welonie. Nie wiem jak jest teraz, ale w moich czasach non stop wyprawiało sie wesele lalkom  i stroiło je w suknie ślubne, choćby z kawałka starej firanki. Myślę, że każda dziewczyna choć raz wyobrażała sobie swój idealny ślub i weselicho, inne marzą o tym cały czas, aż w końcu nadejdzie taki moment, że dorosną, spotkają swojego księcia i zaczynają planować prawdziwy ślub. No niestety, o ile lalki mogą codziennie wychodzić za mąż, stroić się w coraz to inne suknie ślubne, szykować coraz to inną imprezę, tak żywi  ludzie zwykle ograniczają się do jednego razu a takie wesele trwa dzień, czy dwa i koniec zabawy. No trudno, takie życie, nic nie poradzisz... a może jednak? No... można się rozwieść i zorganizować sobie drugie wesele, a potem trzecie.... Nie, no bez przesady.

Gosia wymyśliła, jak robić dużo wesel bez rozwodzenia się ze swoim mężem. Nie zamierza też czekać, aż dorośnie jej córka, by znowu poświęcić się całym sercem przygotowaniom weselnym, wyborze miejsca, dekoracji, muzyki, sukni ślubnej i całej tej oprawy.