20 lipca 2017

Nasze babskie problemy. Kolejny post o dorastaniu.

Przychodzi taki moment, że dziewczynka staje się kobietą. Jest to z jednej strony powód do radości - człowiek staje się dorosły, nabiera ładniejszych kształtów; z drugiej jednak wiąże się to z całą gamą niedogodności i niefajnych problemów. Już nie można iść na basen kiedy się chce, już  nie można zakładać jasnych portek czy kiecki w niektóre dni, już trzeba pamiętać, by w tornistrze czy torebce zawsze mieć choć jedną podpaskę i tabletki przeciwbólowe, bo nigdy nie wiadomo kiedy to cholerstwo nas dopadnie i gdzie. Gdy już dopadnie, to co chwilę trzeba latać do wuceta i sprawdzać, czy nic nie przemogło. Do tego ten przeszywający ból i osłabienie, a tu uczyś się trzeba i myśleć, i siedzieć te 8-9 godzin w szkole, a potem jeszcze pedałować na rowerze 7 kilometrów do domu. Jakby tego było mało w wielu przypadkach dorastanie wiążę się  z trądzikiem, czyli spaskudzoną przez jakieś syfy twarzą. Wiele dziewczyn przechodzi na szczęście łagodnie, bez większego bólu, większego krwawienia, ot 3 dni i po sprawie. Niestety nie wszystkie. 

Gorzej jeśli nastolatka (dokładnie: dwunastolatka) ma obfity okres 8-10 dni, a przy tym cierpi na okropne bóle brzucha i głowy. Do szkoły chodzić musi, musi uważać na lekcji, pisać testy, odrabiać zadania domowe. W Polsce można się opieprzać, olewać, opuszczać lekcje i nikt wam nic nie zrobi, ot tam pobiadolą na wywiadówce i tyle, we Flandrii nie ma zmiłuj. (przynajmniej w naszej szkole). Wagarujesz, nie odrabiasz zadań, dostajesz gorsze wyniki - wyślą cię do psychologa czy innego tam nawiedzonego specjalisty, a jak ci sie nie podoba to przywitasz się z sądem rodzinnym. Można latać co miesiąc do lekarza po zwolnienie, ale to kosztuje i na ból nie pomaga. Pora się wybrać do ginka....

Wybadaliśmy wcześniej sytuację po znajomych i w necie, by dowiedzieć się jak to wygląda w tym kraju. Sama zresztą byłam u tego nielubianego doktora nie tak wcale dawno i nie ukrywam, że zostałam bardzo miło zaskoczona. Podejście do ...WSZYSTKIEGO zupełnie inne niż w Polsce. W gabinecie full wypas, nawet wziernik podgrzewany hahaha - w PL bywałam w gabinetach państwowych i prywatnych dość często, bywałam też w szpitalu z powodów babskich najróżniejszych, to coś wiem na ten temat. Szczegółami się dzielić nie będę, ale zapodam kilka ciekawostek, różnic, których nie da się nie zauważyć. W PL wmawiano mi z jakiegoś (podejrzewam czysto biznesowego) powodu, że biorąc tabletki muszę chodzić na badanie co 2 miesiące albo i co miesiąc (stówka za wizytę). Tutaj co się okazuje? Ano że przy pierwszej wizycie dostaję 3 recepty od razu,  z czego jedna na roczny zapas tabsów. Aaaa czyli jednak z tym comiesięcznym badaniem to gówno prawda. Druga miła niespodzianka - pigułki nie są drogie.  Do 21 roku życia są nawet UWAGA - ZA DARMO!!! Zresztą wizyta też kto wie co nie kosztuje - 35-40 euro, z czego sporą część oddaje ubezpieczyciel. Tyle samo płaciłam za cytoligię, ale po jakimś czasie przyszła informacja że co 2 lata jest cytologia darmowa (na przyszłość będę siedzieć i poczekam grzecznie na zaproszenie).

W PL, z tego co podają na portalach medycznych,  nastolatka poniżej 18 roku życia musi mieć PO-ZWO-LE-NIE-OD-RO-DZI-CÓW, gdy chce by jej ginek przepisał pigułki antykoncepcyjne. No wiadomo normalny zapyta od picu czy starzy wiedzą i przepisze, a inny każe z mamusią przyjść. Spoko.

W BE nastolatka nie musi się pytać mamy o zgodę, a mama nie ma prawa się pytać doktora, co dziecku przepisał. Znaczy pytać może, ale odpowiedzi raczej nie otrzyma.

Najważniejsza ciekawostka, a w zasadzie dobra nowina dla nastolatek wybierających się do gina w Belgii. Cała wizyta odbywa się przy stoliku. Nie ma badania. Co niektórzy ponoć robią USG przez brzuch, gdy jest taka potrzeba. Oczywiście wiadomo do doktora chodzi się z różnych powodów i w różnych sytuacjach. Co innego zbyt męczące miesiączki co innego na ten przykłada jakaś nieplanowana ciąża, czy poważne schorzenie. Mówię tu jednak o tym pierwszym, zwykła, powszechna choć baaardzo niefajna rzecz - menstruacja.

Na wizytę nastolatka (nawet jeśli ma tylko 12 lat) może iść z mamą, z siostrą albo zwyczajnie sama i nie ma problemu. Dodam tu przy okazji (bo pewnie nie jeden potrzebuje to wiedzieć) że w tym kraju antykoncepcja jest czymś najnormalniejszym na świecie także w kwestii nastolatek. Nikt raczej (ani lekarz, ani aptekarz, ani pani w szkole) nie bedzie się dziwił ani tym bardziej komentował, czy choćby głupio patrzył, gdy piętnastolatka, czy nawet dwunastolatka poprosi o środki antykoncepcyjne (pigułki są na receptę - tak samo jak w PL, tyle że tu dla małolatów są darmowe).

Pani doktor powiedziała, że zarówno 1 okres na pół roku jest czymś normalnym u nastolatki, jak i regularne ale ciężkie miesiączki mieszczą się w normie. To pierwsze prawdopodobnie ureguluje sie samo w ciągu najbliższych 2-3 lat i nie ma się co martwić. To drugie mają poprawić pigułki hormonalne, bo jak stwierdziła pani doktor, obfite miesiączki oraz trądzik świadczą właśnie o tym, że organizm cierpi na chaos hormonalny typowy dla okresu dorastania.

Pamiętam że w Polsce wszyscy straszyli tabletkami antykoncepcyjnymi. Jakie one to mogą być szkodliwe. Na ulotce podają, że faktycznie skutki uboczne mogą być różne, jak przy większości leków. Dla niektórych zwykły paracetamol czy ibuprofen może okazać się śmiertelny, gdy okaże się że organizm danego składnika leku nietoleruje. Przeciętny człowiek  nie martwi się tym co go może ewentualnie kiedyś tam spotkać, gdy zażywał będzie dany lek. Przeciętny człowiek zażywa go z nadzieją, że mu pomoże tu i teraz. Przeciętny człowiek nie lubi, by go coś bolało a gadanie (pamiętam te czasy gdy ja co miesiąc umierałam z bólu), że inni też tak mają i żyją działa mi na nerwy. Bo serio guzik mnie obchodzi że w XII wieku baby cierpliwie znosiły ból miesiączkowy czy porodowy i rodziły na miedzy i szły dalej do roboty bez narzekania. Bo czasy się zmieniły, w XXI wieku nie trzeba ani rodzić na miedzy w bólu, ani umierać przy porodzie z byle powodu czy choćby na zapalenie wyrostka, ani wyrywać zębów na żywca. Można też ułatwić sobie bycie kobietą i złagodzić paskudne objawy menstruacyjne i pozbyć się wielu innych problemów zdrowotnych, które jeszcze za moich gówniarskich czasów były niedopokonania.

Co ciekawe kilka miesięcy temu prasa pisała na temat najnowszych badań, które dowodzą, że pigułki anty brane w młodym wieku mogą nawet zapobiegać rakowi babskich narządów. Tak że tak. Opini tyle ile stron świata, a człowiek zrobi i tak zawsze, co sam uważa za słuszne i dobre dla siebie.