NIEZBĘDNIK EMIGRANTA

  Informacje, które mogą ułatwić start w Belgii



 Drogi Czytelniku! 

Strona ta jest w trakcie tworzenia i  uzupełniania. 
Będę wdzięczna za wszelakie uwagi, sugestie i komentarze (poniżej lub na e-mail: bmaguda@gmail.com). 
Jeśli widzisz braki, błędy, niezgodności lub masz dodatkowe informacje, które Twoim zdaniem powinny się tu znaleźć, napisz o tym do mnie. Być może razem ułatwimy życie komuś innemu lub sobie nawzajem.




 
Na tej stronie postanowiłam zawszeć całą swoją wiedzę praktyczną na temat Belgii, jaką dziś dysponuję. Z czasem będę ją uzupełniać i korygować (mam nadzieję, przy pomocy czytelników bloga). Wierzę, że dla kogoś owe informacje okażą się choć trochę przydatne.
Zastrzegam jednak, że nie jestem żadnym prawnikiem ani innym tam ekspertem do spraw emigracji, administracji, szkolnictwa czy zatrudnienia. To po prostu wiedza zdobyta poprzez własne doświadczenia, od znajomych i z Internetu.

BELGIA . INFORMACJE OGÓLNE

Belgia jest małym krajem (mniej więcej 1/10 Polski), a do tego podzielonym. Ma 3 języki urzędowe: francuski, niderlandzki i niemiecki (bardzo mały region). Północna część to niderlandzko języczna Flandria, południowa to francuskojęzyczna Walonia. Te dwa regiony toczą wieczne wojny między sobą. Flandria chce się nawet oddzielić od reszty. Mają wspólne, ale i zupełnie oddzielne prawa i rządy. Tych wszystkich rządów jest bodajże 6... Pośrodku jest dwujęzyczna i wielokulturowa Bruksela, niemal państwo w państwie. Ciężko to ogarnąć chwilami.

Tutaj zamieszczam link do poradnika emigranta (w pdf) przygotowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, który wielu może się przydać. (dokument z 2011 roku).
Dokument ten zawiera praktycznie wszystkie podstawowe informacje od strony formalno-prawnej.

Ze swojej strony będę pisać, jak to wygląda w praktyce i tak na chłopski (czy jak kto woli - babski) rozum. Tematy w kolejności alfabetycznej.

AUTO

Aby poruszać się po belgijskich drogach musisz posiadać następujące dokumenty:
  • prawo jazdy (rijbewijs) - po zameldowaniu należy wymienić polski dokument na belgijski
  • dowód tożsamości (identiteitskaart) - belgijską E-kaart'ę (tymczasowego lub stałego pobytu)
  • kartę ubezpieczenia (verzekeringsbewijs)
  • świadectwo kontroli technicznej (keuringsbewijs)
  • belgijski dowód rejestracyjny (inschrijvingsbewijs)
Gdy przyjeżdżamy do Belgii autem z polskimi tablicami rejestracyjnymi, po zameldowaniu musimy je koniecznie przerejestrować. Najlepiej uczynić to zaraz po  zameldowaniu (zarejestrowaniu się w gminie - bez czekania na  'belgijski dowód ' E-kaart). Chyba przepisy nie określają jasno terminu, ale w urzędzie mówią "niezwłocznie" a kary za jazdę autem na obcych blachach mogą być dotkliwe.
Dokonać tego można w tutejszym urzędzie komunikacji DIV (Directie Inschrijving Voertuigen/ La Direction pour l'Immatriculation des Véhicule)

 Oczywiście wiele osób kupuje auto w Belgii. Na początek częstokroć używane.
Używany samochód możemy kupić w komisie lub u prywatnej osoby.
Najczęściej szuka się auta przez Internet. Popularne belgijskie strony z autami z drugiej ręki to:

Tak czy owak w Belgii sprzedający musi na własny koszt zrobić przegląd techniczny auta przed samą sprzedażą. Jeśli auto nie przejdzie przeglądu, nie można go sprzedać (no chyba, że handlarzom z Polski lub Afryki za jakieś śmieszne pieniądze).
Zakupione auto oczywiście rejestruje się w w/w DIV.  Po czym trzeba zapłacić za tablice rejestracyjne (ok 70 euro) - jedna oryginalna przychodzi w ciągu 2 dni do domu pocztą. Drugą trzeba dorobić (to wykonują w niektórych sklepach, czy tam gdzie dorabia się klucze i tp). Tablice w Belgii należą do właściciela samochodu i przy zmianie pojazdu możemy przełożyć je na kolejne auto dokonując oczywiście adekwatnych formalności w urzędach.

Należy też się udać do ubezpieczyciela i wybrać ubezpieczenie adekwatnie do potrzeb i możliwości. W BE ubezpieczenie przyporządkowane jest bowiem do właściciela, nie do samochodu jak w PL. Ubezpieczenie można płacić raz na rok, na kwartał czy nawet na upartego co miesiąc. Ceny oczywiście zależą od tego, co mamy w ubezpieczeniu i jest to wydatek kilkuset euro na rok. Nie zaszkodzi mieć jakieś potwierdzenie odnośnie historii ubezpieczeń w PL, bo jest to uwzględniane przy obliczaniu składek.

Z posiadaniem samochodu związane są też podatki. Inne zasady obowiązuję w Brukseli, inne w Walonii, inne we Flandrii.
Flandria. 1) Podatek jednorazowy związany z wprowadzeniem auta do ruchu BIV, czyli płacony przy pierwszej rejestracji auta
 2) coroczny podatek drogowy (Verkeersbelasting), który naliczany jest indywidualnie zależnie od mocy silnika, ale też od marca 2012 roku brana jest pod uwagę szkodliwość auta dla środowiska (emisja CO2, rodzaj paliwa i posiadane filtry, spełnianie euronorm itp), czyli im starsze i większe auto, tym podatek większy (za auta z silnikiem powyżej 2L można bulić nawet tysiąc euro rocznie)

O przerejestrowywaniu samochodu tez tutaj

DZIECI

Wyjazd za granicę z dziećmi jest na pewno trudniejszy niż w przypadku samych dorosłych. Trzeba bowiem pomyśleć o szkołach, ubezpieczeniach, lekarzach, odpowiednim mieszkaniu. Dokładniejsze informacje znajdziecie w wymienianych tematach.

Strony, na których znajdzie się informacje o szczepieniach i opiece dla dzieci:

Flandria: http://www.kindengezin.be/  Walonia: http://www.one.be/ 

Patrz też: SZKOŁA, ZASIŁEK RODZINNY, URLOP MACIERZYŃSKI

JĘZYK

W Belgii jest 3 języki urzędowe: francuski, niderlandzki (holenderski) i małej części niemiecki. Belgowie jednak częstokroć władają dobrze trzema lub czterema językami (niektórzy znają i po 6). Najczęściej są to: francuski, niderlandzki (swoje) oraz angielski, niemiecki, a także włoski, hiszpański, portugalski etc. W szkole podstawowej od 5 klasy (Bxl od 3) dzieci we Wspólnocie Flamandzkiej uczą się obowiązkowo języka francuskiego, w Wspólnocie Francuskiej mają do wyboru niderlandzki, angielski i niemiecki.
Ze względu jednak na sporą liczbę napływających wciąż imigrantów oraz turystów na belgijskich ulicach możemy się poczuć jak pod biblijną wieżą Babel. W dużych miastach typu Bruksela, Antwerpia usłyszymy bowiem wszystkie języki świata, a i w małych wioskach niejednokrotnie też sporo obcych słychać i widać.

W większości sklepów, urzędów, szkół, szpitali, u lekarzy spokojnie można się dogadać w kilku językach (m.in. angielskim), co dla przyjeżdżających do tego kraju jest nie bez znaczenia.

Jednakowoż - jak każdy wie zapewne - wszyscy ludzie najchętniej rozmawiają w swoim rodzimym języku. Nie należy przy tym zapominać, że tutaj to Belgowie są u siebie, a my Polacy jesteśmy tu gośćm Ten fakt należy uszanować i się z nim pogodzić. Zauważam bowiem, że niektórzy (jeśli nie większość) Polacy chcieli by na obczyźnie żyć wg polskich zasad, praw i norm a do tego mówić po polsku. Tak się niestety nie da, bo to kraj Belgów i jeśli chcemy być traktowani odpowiednio, musimy się dostosować. Czyli poznać historię, kulturę, tutejsze prawa i zwyczaje a przede wszystkim nauczyć się języka (przynajmniej urzędowego obowiązującego w danym regionie), a najlepiej i niderlandzkiego, i francuskiego. Inaczej próżno oczekiwać, że będzie się nas traktować poważnie. Czyż w Polsce ktoś niemówiący po polsku będzie traktowany normalnie...? (na to niech każdy sobie sam odpowie)

W Belgii nie ma problemu z nauką języków.
W każdym większym mieście, a i w małych gminach też, są instytucje odpowiedzialne za integrację ( Inburgering,  Bon http://bon.be/language_selection?destination=%3Cfront%3E), gdzie można otrzymać pomoc w szukaniu szkoły, nauce języka etc. Instytucje te organizują też kursy integracyjne, na których można zdobyć podstawowe informacje na temat życia w Belgii.
Kursy odbywają się w różnych porach i z różną intensywnością, dzięi czemu każdy może znaleźć coś dla siebie. Są kursy poranne (godziny mniej więcej 9-12), są popołudniowe (13-17) oraz wieczorowe (18-22). Odbywają się raz, dwa, trzy lub nawet pięć razy w tygodniu. Ucząc się raz w tygodniu potrzebujemy najczęściej całego roku do opanowania jednego etapu (stopnia). Ucząc się w trybie intensywnym i/lub częstszym znacznie szybciej zaliczamy kolejne stopnie. Oczywiście zakładając, że przyłożymy się do nauki.
Kursy prowadzone są częstokroć w języku, którego się uczymy. Jednak nie należy się tym zrażać. Prowadzone są one bowiem przez fachowców i jeśli nie opuszcza się zajęć, bez problemu można w ten sposób uczyć się nowego języka. Przy trybie zwykłym nawet nie potrzeba w domu specjalnie się uczyć, wystarczy się skupić na lekcji i wykonywać solidnie ćwiczenia z kolegami.

Kursy językowe są też niedrogie. Jeden etap kosztuje około 100 euro razem z materiałami, podręcznikami. Do tego, gdy ma się niskie dochody lub jest się bezrobotnym, można zapłacić tylko połowę kosztów lub w ogóle zostać zwolnionym z opłaty.

Jeśli chodzi o język niderlandzki, to w każdym większym mieście jest tzw Dom Języka Niderlandzkiego, czyli Huis van Het Nederlands (powiązany zwykle z w/w instytucją odpowiedzialną za integrację), gdzie musimy się udać po skierowanie na kurs niderlandzkiego. Najlepiej umówić się telefonicznie na spotkanie, ale można też pójść bez umówienia. Urzędnicy powiedzą nam, jakie szkoły mamy w okolicy i doradzą, jaki kurs wybrać. Robią tam testy na inteligencję (jeśli się nie ma dyplomu wyższej uczelni) i testy językowe, gdy staramy się o wyższy poziom, a nie mamy dyplomu z poprzednich.
Skierowanie na kurs można też dostać z biura pracy.
Po wizycie w Huis van Het Nederlands trzeba się udać do wybranej szkoły i dokonać właściwego zapisu wraz z ewentualnymi opłatami.
Uwaga: w czasie wakacji i ferii wszelakie szkoły są nieczynne z wyjątkiem pierwszego i ostatniego tygodnia wakacji.

 Mieszkanie

Obcokrajowcom o wiele trudniej jest wynająć mieszkanie czy dom, niż tubylcom. Nie jest to jednak niemożliwe. Aczkolwiek trzeba się nastawić na sporo utrudnień i komplikacji, a częstokroć na wielokrotne odejście z kwitkiem. Wiąże się to głównie z faktem, iż wielu na tym świecie ludzi nieuczciwych, którzy swoim postępowaniem doprowadzili do tego, że dziś Belgowie nie ufają obcym. Można się nawet spotkać (jak my) z tekstem: "Polakom nie wynajmuję" tylko dlatego, że jakiś parszywy gnój pochodzący z tego kraju zniszczył jakiemuś Belgowi mieszkanie i wiadomość o tym poszła w świat... Czyli pierwsza przeszkoda, to UPRZEDZENIA.
Druga to aktualny brak pracy. Bez znajomości i poparcia raczej trudno coś wynająć, gdy się nie pracuje. Często właściciele mieszkań czy biura nieruchomości żądają poświadczenia, że człowieka stać na comiesięczny czynsz.
Trzecia, DUŻA przeszkoda to posiadanie psa lub kota. Belgowie nie chcą wynajmować mieszkań posiadaczom zwierząt prawdopodobnie w obawie przed zniszczeniem. Znajomi posiadacze zwierząt z długoletnim stażem w BE polecają w takich okolicznościach co następuje: po pierwsze pokazywanie właścicielom domu fotografii pieska jeśli jest to faktycznie piesek a nie psisko wielkości cielaka. Po drugie oferowanie na piśmie oświadczenia, że w razie ewentualnych zniszczeń dokonanych przez naszego pupila pokryjemy wszelakie koszty. Czasem to pomaga, Jednak mając zwierzę trzeba się nastawić na spore utrudnienia w wynajęciu mieszkania czy domu.

Jeśli przyjeżdża się do Belgii z rodziną, trzeba mieć na uwadze fakt, że tu nie można gnieść się na kupie, co jest w Polsce normalne. Każde dziecko musi mieć tu swój kąt - jest to sprawdzane przy meldowaniu.

Pociągi Autobusy Tramwaje Metro

 BRUKSELA - W stolicy jest świetnie funkcjonująca sieć metra, które jest chyba najlepszym środkiem komunikacji w tym mieście. Unika się bowiem korków i problemów z parkowaniem, które są zmorą dużych miast, a dojechać nim można prawie wszędzie. Metro należy do firmy STIB/MIVB, tak samo jak brukselskie tramwaje oraz autobusy, dlatego na jednym bilecie można podróżować wszystkimi tymi środkami transportu. Ważne by był właśnie z tej linii a nie innej. Bowiem w Belgii poza tym kursują też autobusy Flamandzkie De Lijn i Walońskie TEC, które poza Brukselą obsługują oczywiśćie swoje regiony.
Na każdy z wymienionych środków transportu można nabyć różne bilety. Oferta jest na prawdę bogata i do tego zmienia się bardzo często, więc nie sposób tego jakoś sensownie opisać, zwłaszcza że jest 3 firmy. Można kupować bilety jednorazowe, które ważne są przez godzinę (np) w jednej linii. Są też bilety całodniowe, dziesięcioprzejazdowe albo ważne przez kilka tygodni, miesięcy bez ograniczeń co do ilości przejazdów. Od jakiegoś czasu są też bilety kombinowane, które obowiązują we wszystkich 3 firmach albo np w dwóch.
Bilety można kupować w kasach, w automatach, przez internet, przez telefon. Mogą być to zwykłe papierowe świstki, mogą być to dokumenty z czipem, które się tylko doładowuje w razie potrzeby jak telefon,  mogą być w telefonie czy tablecie. Szczegóły zawsze znajdzie się na stronach poszczególnych firm komunikacyjnych. Tłumacz google zawsze pomoże, gdy nie znamy języka, ale strony są zwykle po francusku, niderlandzku,  angielsku, niemiecku zwykle.

strona STIB/MIVB
 strona De Lijn

AUTOBUSY. Interesującą informacją dla nowicjuszy zapewne jest fakt, iż w Belgii trzeba machnąć łapą, by dany autobus zatrzymał się na przystanku, bo jeśli nikt nie będzie wysiadał, to na pewno się nie zatrzyma. Samemu otwieramy też czasem drzwi przyciskiem. Przy wysiadaniu zaś koniecznie trzeba użyć dzwonka przed swoim przystankiem - nie wystarczy podejść do drzwi jak w Polsce. Dobrze tez wiedzieć, że wsiada się pierwszymi drzwiami (tymi od kierowcy) a wysiada tylnymi lub środkowymi (zależy jaki długi autobus). Środkowymi drzwiami wsiadają ludzie z wózkami lub na wózkach.
Dzieci do lat 6 podróżują autobusami za darmo, tylko zawsze pod opieką osoby mającej co najmniej 12 lat.
Biletów nie kupuje się do poszczególnych miejscowości. Bilet ważny jest po prostu przez godzinę od czasu skasowania. Jeśli autobus jedzie dłużej niż godzinę, bilet jest ważny do końca jazdy.
Biletu można kupić np w kioskach z gazetami lub u kierowcy. Jednak najtaniej jest kupować smsem. Wysyła się po prostu wiadomość "DL" (jak De Lijn) na numer 4884 (jest to napisane wołami na każdym przystanku); zwykle trzeba potwierdzić w swoim telefonie, że zgadzamy się na wysyłanie płatnej wiadomości, bo ona kosztuje parę centów) i po kilku sekundach otrzymuje się sms zwrotny z godziną do której ważny jest nasz bilet, który pokazujemy kierowcy przy wsiadaniu.
Polecam też wszystkim darmową aplikację DeLijn na smartfony. Ułatwia ona bardzo życie. Gdy wsiadamy do autobusu wystarczy wybrać właściwy nr linii i będziemy widzieć do jakiego przystanku w danym momencie dojeżdżamy i ile minut czy sekund do naszego docelowego miejsca. Super, jak się nie wie, gdzie wysiadać :-) Tylko trzeba mieć włączony gps i internet, a to szybko żre baterię!

W Belgii dostępne są też oczywiście bilety okresowe (całodniowe, tygodniowe, miesięczne, trzymiesięczne, roczne, etc). Zwykle w cenach o wiele korzystniejszych niż kupowane na każdy kurs osobno (np bilet roczny dla dziecka które nie skończyło 12 lat kosztuje 50 €). Mając bilet okresowy możemy poruszać się dowolnymi autobusami w dowolnych kierunkach po całym regionie i poszczególnych miastach, gdzie docierają autobusy danej linii. Tak więc mając bilet okresowy możemy dojeżdżać nie tylko do szkoły czy pracy ale wszędzie, gdzie tylko nas najdzie ochota.

Z autobusami w Belgii jest tylko jeden problem: często się spóźniają albo wręcz omijają niektóre przystanki, a skargi nie mają  żadnego znaczenia. Więc trzeba się liczyć z faktem, że jak jedziemy gdzieś z przesiadką, a pomiędzy przyjazdem jednego a odjazdem drugiego autobusu jest zaledwie 5 minut, to nie mamy zbyt wielkich szans na dotarcie do celu :-) No i jeszcze to, że kierowcy jeżdżą jak jak z macochą do piekła,  więc jak się wsiada z dziećmi, trzeba ich mocno za łapki trzymać i biegiem zajmować ewentualne wolne miejsca, bo inaczej mogą wylądować na podłodze z poobijaną głową :-) Tak samo przy wysiadaniu - ani na moment nie wolno puścić ręki z jakiegoś trzymadła, bo nie wiadomo kiedy kierowca nagle zahamuje :-)

POCIĄGI. Z ciekawszych informacji dotyczących kolei należy wspomnieć na pewno fakt, iż dzieci do lat 12 podróżują pociągiem za darmo bez biletu (trzeba mieć dokument potwierdzający wiek), jeśli są w towarzystwie opiekuna. Opiekunem tym może być każdy powyżej 12 roku życia. Jeśli dziecko do 12 r. ż. podróżuje samo, kupuje bilet dla dziecka za połowę ceny.
Rodzina z 3 i więcej dzieci może sobie wyrobić Karty Dużej Rodziny (na pierwszej lepszej stacji - potrzebne są zdjęcia i poświadczenie o stanie rodziny z Urzędu Gminy), wtedy każdy jej członek podróżując nawet w pojedynkę zapłaci za bilet połówkę.
Bilety na pociąg najczęściej kupuje się w automatach na poszczególnych stacjach - polecenia są w językach francuskim, niderlandzkim i angielskim, płaci się kartą albo monetami. Trzeba wybrać miejsce docelowe, rodzaj biletu, 1 lub 2 klasę, czy bilet w jedną stronę czy tam i z powrotem, i zapłacić. 
W dużych miastach są jeszcze kasy.
Bilet można też kupić u konduktora. W Belgii nie jest to żaden problem ani powód do strachu, nie trzeba też latać za konduktorem - przyjdzie to mówimy, że chcemy kupić bilet i tyle. Można zapłacić kartą lub gotówką. Tyle tylko, że bilet jest dużo droższy o około 7 €, co na krótkich trasach, gdzie normalny bilet kosztuje ze 2 € raczej średnio się opłaca,

Strona belgijskich kolei (w językach nl, fr, ang i niem), gdzie można znaleźć wszystkie przepisy i rodzaje biletów oraz sprawdzić połączenia a także kupić bilet:

Praca

Na poniższej stronie można znaleźć wiele (jeśli nie wszystko) na temat regulaminów pracy itp. Tyle, że strona jest po niderlandzku. Można jednak skorzystać z tłumacza google i samemu znaleźć wiele odpowiedzi i informacji.http://www.werk.belgie.be/home.aspx

A także tutaj: http://www.rva.be/nl

Titres service, czyli praca na czeki - moje doświadczenia w tym poście

Religia.

Belgia była krajem katolickim. Dziś jest "multi-culti", czyli mieszanina religii, kultur i języków bardzo ogólnie mówiąc. Przy czym w Brukseli (m.in.) zakazuje się lub przynajmniej unika symboli religijnych, żeby nie obrażać niczyich uczuć religijnych (tak przynajmniej mówią, zwłaszcza jeśli idzie o symbole katolickie...). Flandria nadal jest katolicka (moje obserwacje), wiele dzieci chodzi w szkole na katolicką religię, sporo osób (głównie starszych) chodzi do kościoła w niedziele, dzieci i rodziny uroczyście (choć zupełnie inaczej niż w Polsce) obchodzą I Komunię i bierzmowanie (nazywane II Komunią), odbywa się wiele parafialnych imprez, np procesje, pikniki,  są też katolickie szkoły, które cieszą się dużą popularnością i ciężko się do nich dostać...

 SAMOCHÓD

patrz: AUTO

SZKOŁA

W Belgii jest kilka szkół polskich, ale lekcje w tych szkołach to po prostu zajęcia dodatkowe dla polskich dzieci, które uczą się tam języka polskiego, religii i wiedzy o Polsce (historia, geografia itp). Zajęcia odbywają się tam w weekendy i w środy po lekcjach.
POLSKIE SZKOŁY znajdziecie w takich dużych miastach jak Bruksela, Antwrpia, Leuven. (zobacz też zakładkę LINKI u góry bloga)

Każde dziecko mieszkające w Belgii musi chodzić do belgijskiej szkoły bez względu na to czy zna język, czy nie.  Szkoła w Belgii jest obowiązkowa dla dzieci od 6 do 18 lat. Dotyczy to też dzieci imigrantów. Gdybyśmy nie posłali dziecka do szkoły po zameldowaniu odpowiednie urzędy zaraz się o nie upomną. Od zameldowania się w urzedzie gminy ma się 60 dni czasu na zapisanie dziecka do szkoły.

W Belgii są różne rodzaje szkół. Pierwszy podział jest ze względu na język (region), czyli francuskojęzyczne i niderlandzkojęzyczne.
Inny podział to ze względu na sposób zarządzania i finansowania (prywatne, wyznaniowe, gminne, ...). W prywatnych trzeba płacić wysokie czesne.  W wielu innych nauka jest zupełnie darmowa i nawet przybory, zeszyty i podręczniki dzieci dostają za darmo (głównie szkoły podstawowe).

W Belgii są stosunkowo małe klasy (do 25 dzieci, a czasem nawet są ograniczenia do 13 dzieci) i częstokroć jest problem z miejscami w szkołach, czyli nie zawsze można zapisać dziecko do najbliższej szkoły. Do niektórych trzeba zapisywać się nawet 2 lata wcześniej, co warto mieć na uwadze przy zamiarze przeprowadzki do tego kraju. Każda szkoła ma jednak osobne regulaminy w tej kwestii i pomysły.

Do przedszkola, które często połączone jest ze szkołą podstawową, a czasem również za średnią, chodzą dzieci od 2,5 do 5 lat (w części niemieckojęzycznej od 3lat). We wrześniu zaczynają dzieci, które w tym miesiącu kończą 2,5 roku. W dalszej części roku szkolnego (po każdych feriach, po 1 lutego, po Zielnych Światkach) przyjmowane są kolejne maluchy, które osiągnęły odpowiedni wiek. Te nowozapisane maluchy chodzą do klasy przejściowej (PEUTERS). Dopiero od kolejnego roku szkolnego maszerują do pierwszej przedszkola (KLEUTERS).

Do szkoły podstawowej (LAGERE lub BASIS SCHOOL) dzieci chodzą od 6 do 12 roku życia - jest 6 klas.
Potem idą do szkoły średniej (SECOINDERE SCHOOL), która składa się z 3 etapów i do której chodzi się przez 6 lub 7 lat.
Do wyboru mają: TSO - szkołę techniczną, ASO - liceum oraz KSO - szkołę artystyczną, BSO, czyli szkołę zawodową. Jest też masę różnych kierunków. O szkołach we Flandrii, kierunkach dostępnych w Belgii  można się wiele dowiedzieć ze strony (po nl):
https://www.onderwijskiezer.be/v2/index.php

W Belgii jest obowiązek codziennego chodzenia do szkoły i w tym względzie obowiązują takie same zasady jak w zakładach pracy. Nieobecność więc usprawiedliwiamy zwolnieniem od lekarza. Tylko 4 razy do roku może usprawiedliwienie napisać rodzic, jeśli choroba (nieobecność) trwa 1-3 dni. Uczniowi przysługują też, tak samo jak dorosłym w pracy,  dni wolne z okazji pogrzebu, ślubu, rozprawy sądowej. Przy częstrzych nieobecnościach, które nie są usprawiedliwione zwolnieniem lekarskim szkoła wszczyna swoje postępowanie, czyli rozmowa z rodzicami, skierowanie do CLB, psychologów i innych magików... (mamy to obcykane hehe świat się nie zawali, ale lepiej jednak chodzić do szkoły).
Przy zapisie dziecka szkoła wymaga następujących dokumentów: dowód tożsamości (dowód osobisty lub paszport), karta SIS i naklejki od ubezpieczyciela - można donieść później, dla starszaków także przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego i zalegalizowane w tutejszym sądzie świadectwo (czasem tłumacz przysięgły sam to od razu załatwia) z Polski

Na temat kierunków szkół średnich pisałam w poście: tutaj

Szpital

Koszt pobytu w szpitalu zależy od 3 głównych rzeczy:
1. posiadane ubezpieczenie - brak, zwykłe, czy rozszerzone (szpitalne)
2. sala - ogólna, dwuosobowa, jednoosobowa (pierwsza np jest często darmowa przy zwykłym ubezpieczeniu, pozostałe dwie darmowe przy podwyższonym ubezpieczeniu ale płatne przy zwykłym)
3. Cennik szpitala - różnice pomiędzy poszczególnymi szpitalami mogą być kolosalne jeśli idzie o ceny poszczególnych rzeczy.

Szpital rozlicza się najpierw bezpośrednio  z naszym ubezpieczycielem, a potem dostajemy fakturę z kosztami które już sami musimy ponieść.


Ubezpieczenie

 W Belgii funkcjonuje Fundusz Ubezpieczeń Zdrowotnych (Ziekenfonds), nazywany też Mutualiteit. Członkostwo w tym funduszu jest obowiązkowe dla wszystkich pracujących, studiujących powyżej 25 roku życia a także  otrzymujących zasiłek dla bezrobotnych. Dzieci do 25 roku życia są automatycznie przyłączane do ubezpieczenia głowy rodziny. Jeśli zaczynają pracować wcześniej przed 25 rokiem życia, wówczas zapisują się do mutualiteit'u indywidualnie.

Obowiązkowo płaci się składki za podstawową opiekę zdrowotną, ale można dodatkowo wykupić też np ubezpieczenie szpitalne, dentystyczne itp, dzięki któremu otrzymuje się o wiele większy zwrot po wizycie u lekarzy danej specjalności, czy pobycie w szpitalu.

Ubezpieczenie na życie można sobie odliczyć od podatku.

We Flandrii dodatkowo jest jeszcze ubezpieczenie opiekuńcze (Vlaamse zorgverzekering), które muszą płacić wszyscy powyżej 25 roku życia (mieszkańcy Brukseli mają możliwość zapisania się do tego flamandzkiego funduszu, ale nie muszą). Składka wynosi 50 euro (2015) na rok.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? 
Korzystając z usług lekarza, dentysty, szpitala, pogotowia trzeba zapłacić, służba zdrowia jest bowiem prywatna. Wyjątkiem są lekarze przyjmujący w szpitalach. Wtedy zasady są zwykle jak w szpitalu. Lekarz rozlicza się z ubezpieczycielem a my płacimy tylko różnicę.  U lekarza, dentysty płaci się od ręki (gotówką lub kartą), instytucje typu szpital przysyłają faktury do domu. Otrzymuje się też takie specjalne świstki (przeważnie chyba zielone), na które przykleja się naklejki z ubezpieczenia (mutualiteit'u) i zanosi, wysyła do najbliższej siedziby ubezpieczyciela albo wrzuca do specjalnej skrzynki (gdy siedziby nie ma). Po kilku dniach (w przypadku skrzynek tygodniach) pieniądze, które nam się należą do zwrotu (różnie zależnie od rodzaju ubezpieczenia) wpływają na konto lub na pocztę (?).

Urlop macierzyński (Moederschapsverlof/)
W Belgii kobiecie przysługuje 15 tygodni urlopu macierzyńskiego, z czego 6 tygodni może wziąć przed porodem (8 przy bliźniakach), z tym że co najmniej 7 tygodni przed terminem musi pokazać pracodawcy zaświadczenie o przewidywanym terminie. Po porodzie przez 9 tygodni nie może chodzić do pracy i od tego nie ma wyjątków. 
Matce należy się zasiłek macierzyński w trakcie trwania urlopu. Płaci go ubezpieczyciel. Przez pierwsze 30 dni jest to pełna wypłata, potem jakiś procent z wynagrodzenia. (przed porodem należy wysłać do ubezpieczyciela zaświadczenie o terminie porodu, następnie po otrzymaniu formularzy - wypełnić je i odesłać, po porodzie też trzeba dostarczyć ubezpieczycielowi stosowny dokument potwierdzający ten fakt)

 Zakupy

Jeśli chodzi o  zakupy codzienne (żywność, chemia) to jest tu kilka sieci hipermarketów (krajowych i zagranicznych) jak  Aldi, Lidl, Carrefour, Colruyt, Delhaize i inne. Z czego ten pierwszy jest najtańszy - produkty są bardzo dobre jakościowo, ale raczej mały wybór. W ostatnim jest chyba najdrożej. Większość sieci ma swoją linię tańszych produktów - nie wszystkie się opłaca kupować, ale warto poeksperymentować, bo czasem jakościowo nie odbiegają od tzw markowych rzeczy.

Taniej można często kupować na targu.

Po warzywa czy mleko najlepiej udać się na wieś do rolnika, gdzie  25 kg worek ziemniaków można już kupić za 5 €, są też automaty z warzywami w niektórych wsiach. 

Warto wiedzieć, że w Belgii popularne jest kupowanie rzeczy z drugiej ręki. Są tu nawet sieci sklepów z rzeczami używanymi, gdzie za parę centów można czasem nabyć fantastyczne rzeczy.
Kring winkel (Flandria) działają na takiej zasadzie, że zbierają od ludzi używane przedmioty takie jak: książki, ubrania, zabawki, meble, obrazy, dekoracje, naczynia, ozdoby etc (po meble przyjeżdżają za darmo do domu) i potem sprzedają w swoich sklepach. Na stronie z linku poniżej można znaleźć sklepy kring w swojej okolicy:
Innym sklepem tego typu jest np TROC, który działa na zasadzie komisu.www.troc.com. W tych sklepach znajdziemy zarówno rzeczy współczesne jak i antyki (rzeźby, książki, meble, urządzenia elektryczne, instrumenty, zabawki, dywany, wózki dla dzieci i masę innych rzeczy).

Są też organizowane specjalne targi z rzeczami używanymi od czasu do czasu: brocante, rommelmarkt oraz wyprzedaże garażowe - często zorganizowane (w całej gminie np i w necie można wtedy znaleźć mapę z garażami, gdzie coś ludzie sprzedają danego dnia)
Tutaj można sprawdzić kiedy i gdzie najbliższy pchli targ w naszej okolicy:
http://www.derommelmarkt.be/
http://www.brocantes.be/

Zameldowanie

Zgodnie z prawem do 9 dni po przybyciu do Belgii powinniśmy pójść do urzędu gminy i poinformować, że tu jesteśmy i jeśli zamierzamy pobyć dłużej niż 3 miesiące, należy zacząć procedurę meldowania. W praktyce - jak powszechnie wiadomo różnie to bywa...
Tak czy owak aby się zameldować, trzeba mieć gdzie mieszkać. W Belgii każdy musi mieć odpowiednią przestrzeń do życia i najlepiej jak każdy ma swoją sypialnię (no, może z wyjątkiem małżonków - spokojnie mogą spać razem :). Więc jeśli mamy 3 dzieci, musimy mieć 4 sypialnie, aby się zameldować. Po pierwszej wizycie w gminie, jeśli wszystko z naszymi dokumentami jest w porządku (a nie zawsze jest - niektórzy urzędnicy potrafią nieźle utrudnić życie), przyjdzie do mieszkania dzielnicowy na mały wywiad. Przeważnie są to mili ludzie, którzy nie szukają dziury w całym i nie sprawiają kłopotów. Potem dostajemy pocztą kolejne wezwanie do gminy i możemy zakończyć procedurę meldowania. Na dowód trzeba jednak poczekać pół roku. W pilnych potrzebach - jak na powiedziano w gminie - można pisać pisma do Brukseli i prosić o przyspieszenie procedury.

Zasiłek rodzinny (kinderbijslag/)

Prawo do zasiłku rodzinnego w Belgii ma prawie każde dziecko do 18 roku życia (do 31 sierpnia w którym kończy 18.). Pieniądze te wypłaca ubezpieczyciel pracodawcy.

Zdrowie - patrz też: Ubezpieczenie

Gdy mamy podstawowe ubezpieczenie, dostajemy zwrot części kosztów ponoszonych podczas wizyt u poszczególnych lekarzy, badań, wizyt na pogotowiu czy w szpitalu.
Jeśli idzie o wizyty u lekarzy bardzo istotny jest fakt, czy ów lekarz przystąpił do konwencji czy nie. Ta konwencja (rodzaj umowy pomiędzy lekarzami i ubezpieczelniami) określa bazowe honoraria od jakich ubezpieczyciele naliczają kwotę do zwrotu. I ta kwota jest zawsze taka sama za poszczególne usługi, wykonane badania itp bez względu na to ile zapłacimy, ale po prostu lekarz który podpisał konwencję ceni usługi według tej konwencji zaś ten co nie podpisał, ustala stawki według włsnego widzimisię. Tak na chłopski rozum: jeśli w konwencji ustatalono że wyrwanie zęba kosztuje 50€ a zwrotu będzie 35€ (to przykład nie fakty) to u lekarza który ją podpisał zapłacimy 50€ z czego 35 nam odda ubezpieczyciel. Jeśli natomiast pójdziemy do tego co ma konwencję w głębokim poważaniu to możemy zapłacić za to samo i 500€ a i tak dostaniemy zwrotu 35€.
Są też lekarze którzy przystępują do konwencji częściowo, co w praktyce oznacza, że w niektórych dniach i czasie pracy jej przestrzegają w innych nie (np w szpitalu tak, w wizytach domowych nie).
Skąd wiadomo czy lekarz należy do konwencji? Musi mieć to wywieszone w poczekalni, napisane na stronie itd, bo ma obowiązek o tym informować. GECONVENTIONERDE (podpisał) NIET-GECONVENTIONERDE (nie podpisał)

UWAGA!
Jest świetna strona, na której znajdziecie wszystkie przydatne i rzetelne (ale też po ludzku napisane) informacje na temat życia w Belgii. Strona jest dostępna w językach: niderlandzki, francuski, niemiecki i angielski. Szczerze polecam.

http://www.belgium.be

70 komentarzy:

  1. Witam,
    mieszkam w Belgii od 2013 roku razem z mężem i dwiema córeczkami i bardzo miło czyta mi się Pani wpisy na blogu. Mogę się podpisać pod tym co Pani pisze dwiema rękami. Dobrze jest wiedzieć ,że ktoś ma szerokie pojęcie o tym co Go otacza nie tak jak inni krajanie, którzy posiedzieli m-c i nie wiedzą co jest pięć i gadają głupoty.
    Chyle czoła przed Panią za chęci i determinację w prowadzeniu bloga,bo dobrze wiem w jakim tempie toczy się tu życie zwłaszcza kiedy ma się rodzinę.
    Pozdrawiam serdecznie i zajrzę tu jeszcze nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Widzę, że dużo osób przyjechało w 2013, tak jak my, czyli pewnie są na podobnym etapie poznawania tego kraju. Fajnie by było powymieniać doświadczenia, więc jak coś, to proszę komentować moje posty albo napisać na mejla :-) Bo dobrze jest wiedzieć, jak inni sobie radzą z problemami życia codziennego :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, też przyjechaliśmy do Belgii w 2013 roku, to był ostatni dzwonek dla nas, żeby zmienić coś w swoim życiu, dwoje dzieci wtedy 20 i 12 lat, pełna obaw jak to będzie, ale lepsze to niż siedzenie w Polsce i czekanie kiedy mąż przyjedzie na wakacje do domu. Na początku było ciężko, ale miałam pracę, syn 1 rok poświęcił na naukę języka, córka od razu poszła do szkoły, ale teraz syn studjuje, córka jedna z najlepszych w klasie, tylko ja 7 miesięcy na chorobowym na kręgosłup, ale już powoli wracam do pracy, mąż ma firmę jednoosobową ale szuka normalnej stałej pracy, no i szukamy domku ale jest ciężko ze względu na prace męża, ale pomimo wszystkich przeszkód warto było i dla dzieci i dla nas samych, pomimo swoich 45lat, człowiek ma nadzijeje na normalną przyszłość.Można by pisać dużo duż więcej, ale to póżniej. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Pani, że Pani pisze.

      Usuń
    2. Witam, miło się czyta takie komentarze, w których ludzie okazują, że są zadowoleni z emigracji i że udaje się wszystko poukładać, że dzieci sobie radzą i że można powoli iść do przodu :-) Zachęcam do częstszego komentowania poszczególnych postów. Także, gdy doświadczenia czy opinie są niezgodne z moimi opisami :-) Pozdrawiam

      Usuń
  3. Cześć :) Jestem w Belgii od kilku miesięcy i mieszkam we Flandrii zachodniej. Jest tu całkiem inaczej niż w Pl, a dzięki Tobie znalałam odpowiedzi na niektóre z moich wątpliwośi. Często zaglądam na twojego bloga i dobrze wiedzieć, że nie tylko mi nie jest aż tak kolorowo jak to wszyscy sobie wyobrażają. Dzięki za opisywanie tej "złotej" codzienności. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć. Dobrze, że się komuś przydają moje doświadczenia i informacje. Gdybyś jednak zauważyła jakieś nieścisłości, czy miała inne dane, to daj znać :-)

      Usuń
  4. a jak to wygląda z dziećmi ktore nie znają za dobrze języka. moje dzieci uczą sie w szkole tylko angielskiego a w czerwcu planujemy dolączyć do męża do Brugi. prosze o pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nieznajomość języka jest, że tak powiem, na porządku dziennym i szkoły doskonale sobie z tym problemem radzą. Nie wiem w jakim wieku są Wasze pociechy, jednak polecam poszukać szkoły OKAN, w której dzieciaki uczą się głównie języka nl. Tutaj jest link do OKAN w Krortrijk, bo akurat mają polskojęzyczną wersję więc poczytaj sobie (http://www.okan-kortrijk.be/polski.html). Z tym, że w brukseli np jest OKAN i dla młodszych i dla starszych dzieci, natomiast co do innych miast sie nie orientuję (przeważnie widzę inf, że od 12 lat, ale trzeba popytać w Huis van Het Nederlands w Brugii - tam na pewno wiedzą). Po OKAnie dzieci na pewno mają o niebo łatwiej w normalnej szkole. Jednak moje Młode poszły od razu do normalnej szkoły i też sobie radzą całkiem nieźle, choć łatwo nie było na starcie (jednak mimo tego od początku mimo braku zrozumienia kolegów i nauczycieli nie wracały ze szkoły nigdy zestresowane jak w Polsce, bo tu jest fantastyczne podejście do każdego ucznia). W szkole mają dodatkowe zajęcia z języka po prostu, gdzie uczyły się od podstaw. Brugia to duże miasto i tam bez wątpienia dużo większe możliwości jeśli chodzi o naukę języka w szkole i poza nią.

      Usuń
    2. Ja mieszkam w Brugge, moja najstarsza córeczka ma 4 lata, w szkole ma lokopede, i radzi sobie co raz lepiej , od marca dołączyła do Niej moja druga córeczka wiem, że jesli chodzi o język to dzieci idą zgodnie z wiekiem do klas, a później jak jest problem z językiem to zostają w tej samej klasie i to nie jest wstyd tylko to ma na celu pomóc dziecku nadrobić zaległosci :) tyle co ja wiem na ten temat :)

      Usuń
  5. Witam. I ja od kilku dni podczytuję Pani bloga. Nosimy się z zamiarem wyjazdu właśnie do Belgii. Ciężka decyzja do podjęcia, ale coraz bardziej życie w PL zmusza nas do tego. Jestem już zmęczona ciągłą walką, gonitwą i niepewnym jutrem. Mam nadzieję, że jak już zapadnie decyzja nie będziemy jej żałować. Pozdrawiam cieplutko Panią i Pani całą Rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Polską właśnie jest ten problem, że dla wielu ludzi życie tam jest ciągłą walką o przetrwanie, o każdy kawałek chleba, o pracę, o normalne życie. Wielu nie może znaleźć jakiejkolwiek pracy, nie mówiąc o tej wymarzonej, a i ci którzy pracują lub prowadzą działalność często nie mogą związać końca z końcem. Tutaj pod tym względem jest o niebo łatwiej mimo jeszcze większej niż w PL biurokracji, podatków i stosunkowo drogiego życia. Każdy jednak inaczej odczuwa życie na emigracji, dla niektórych rozłąka z rodziną i znajomymi jest bardzo ciężkie, inni mają problem z adaptacją, każdy jest inny i inaczej odbiera życie na obczyźnie. Dla mnie Belgia jest fantastycznym krajem i bardzo przyjaznym, który polubiłam od pierwszego wejrzenia, żyje mi się tu duzo spokojniej i moge normalnie żyć z moją rodzinką bez martwienia się, co jutro do gara włożyć. Czego i Wam życzę na przyszłość bez względu na decyzję.

      Usuń
  6. Bardzo fajny blog :) Mieszkam w Belgii z 4 letnim synkiem od kwietnia 2015, mój mąż mieszka tu już 3 lata, jeżeli mielibyśmy jeszcze raz podjąć decyzję o wyjeżdzie byłaby ona taka sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi uważa podobnie, że warto było zaryzykować i wyjechać z kraju by było łatwiej żyć.

      Usuń
    2. Witam.Czytam pani bloga ponieważ jak inni ja też planuję w sierpni dołączyć do męża w Belgii.Jest to trudna decyzja ale tak musi być .Mam dwóch synow jeden już co prawda dorosły skończy w czerwcu szkołę więc myslę ze jakoś sobie poradzi natomiast drugi skończy drugą klasę i martwię sie jak sobie da radę i odnajdzie sie w nowej szkole.mam wiele pytań bo też bym chciała podjąc prace tylko niewiem jak długo może być w szkole

      Usuń
    3. Dzieci są obowiązkowo w szkole od 8 do 15.30, poza tym jest świetlica przed lekcjami (od 7.00 lub 7.30 do około 18tej). Świetlica jest płatna ale nie są to raczej jakieś gigantyczne kwoty. Drugoklasista da sobie radę spokojnie. W szkole najprawdopodobniej dostanie dobrą pomoc i wsparcie różnych ludzi - tu to normalne. Nie mówię,że od razu będzie się czuł jak ryba w wodzie, bo opanowanie języka chwile trwa, a charakter dziecka gra dużą rolę w procesie adaptacji. Jeśli przeprowadzacie się do Flandrii to szukajcie od razu (juz dziś!) szkoły OKAN dla Młodego - tam przez około rok dzieci uczą się głównie języka a potem ruszają do normalnej szkoły i tak jest łatwiej o niebo. Jak coś to pisz na mejla: bmaguda@gmail.com

      Usuń
  7. Witam Pani Magdo.Miło jest słyszeć,że jest ktoś,kto może pomóc innym.Czytając pani bloga dużo się dowiedziałam i za to bardzo dziękuję.Powiem szczerze,czytając pani komentarze łza poleciała mi z oka ze wzruszenia.Państwo o nas tak(dba)że nie wiemy co nas czeka w przyszłości,a zwłaszcza nasze dzieci.Ciągle nowe zmiany...,jeśli faktycznie się polepszy to upłynie wiele,wiele lat,to my zostaniemy dziadkami.Nas życie też do tego zmusza żebyśmy wyjechali.Jesteśmy w trakcie podejmowania tej decyzji,ale najbardziej martwię się o dzieci,nie wybaczyłabym sobie jakby sobie nie poradzili.Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszłości w sumie to nigdzie nie można być pewnym w dzisiejszych czasach. Tutaj ze względu na przybyszów z ciepłych krajów może też za kilka lat być niefajnie, ale póki co trzeb się martwić dniem dzisiejszym, a tutaj jest to łatwiejsze, bo można pracować i - co najważniejsze - zarobić dobrze a nie tylko zmarnować czas w robocie. To państwo - w przeciwieństwie do Polski - na prawdę troszczy się o dzieci, szkoły zajmują się każdym dzieckiem z osobna a nie tylko tymi lepszymi i fajniejszymi i to dla nas rodziców jest bardzo ważne. Dzieci sobie tu poradzą. Zależnie od charakteru i inteligencji zajmie im to dłużej lub krócej. Pyskate i łatwo nawiązujące nowe znajomości już po kilku tygodniach się odnajdą wśród szkolnej braci mimo że jeszcze nie będą mówic dobrze po tutejszemu, te spokojniejsze i bardziej nieśmiałe mają zwykle trudniej, choć niekoniecznie.Tutejsze dzieciaki też są różne - jak wszędzie - i można czasem trafic na jakieś wredne bachory, ale każda szkoła przywiązuje duże znaczenie do dobrych relacji między uczniami, dba o tolerancję wobec innych i robia to z dużym powodzeniem. Dzieci czują się tu po prostu dobrze w szkole, a to jest najważniejsze - reszta przyjdzie wolniej lub szybciej. Słabszym, dzieciom z problemami różnymi, także drobnymi, pomagają nauczyciele i cała gromada specjalistów którzy przychodzą do szkoły, rozmawiają z dziećmi i rodzicami - nigdy nie zostawiaja nas rodziców samych z problemami, jak w PL.

      Usuń
  8. A jak jest z osobami w wieku 19 lat kończę w tym roku szkole średnią i planuje wyprowadzić sie do rodziców którzy mieszkają juz we Flandrii a chciałabym pójść do jakiejś szkoły zeby nauczyć się języka i zdobyć wyższe wykształcenie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje doświadczenia na razie ograniczają się do szkoły średniej. Jednak myślę, że po przyjeździe po prostu musisz się zapisać na intensywny kurs niderlandzkiego. W każdym większym mieście jest bardzo duży wybór kursów - są rano, po południu i wieczorem, są raz, dwa razy w tygodniu lub codziennie. W szkole średniej na pewno miałaś jakieś języki, jeśli jednym z nich był angielski, będziesz mieć okazję go poćwiczyć w praktyce i udoskonalić, bo tutaj sporo (jeśli nie większośc ludzi) mówi po angielsku. Jeśli nie uczyłaś się w szkole francuskiego, to na pewno nie zaszkodzi spróbować pouczyć się i tego języka na kursach (też jest ich tu dużo). W większych miastach warto się zapisać na kurs integracyjny (trwa kilka tygodni), bo wówczas często kurs niderlandzkiego jest potem gratis lub dużo taniej (ale nie wszędzie). Tak czy owak kursy dla dorosłych nie są zbyt drogie (20-90 euro niderlandzki, ok 200 euro francuski za jeden poziom) - Będziesz świeżo po szkole więc myślę, że nauka języków powinna pójść Ci szybko i sprawnie. Najlepiej zacząc już w wakacje - są wakacyjne intensywne kursy dla początkujących. W międzyczasie nie zaszkodziło by wkręcić się do jakiejś pracy z ludźmi, nawet jakiś wolontariat żeby po prostu mieć kontakt z niderlandzkojęzycznymi ludźmi, bo przez mowę najlepiej sie uczyć. Albo jakieś hobby (tylko to koszty dochodzą) muzyka, taniec, sport? Jak się czegoś więcej dowiem, to dopiszę tutaj. Ewentualnie możesz podesłać mi swój adres mejlowy na priv bmaguda@gmail.com Jak masz konto na fejsie to zapisz się do grup polonijnych (Polacy w Antwerpii, Polacy we Flandrii, Polacy w Brukselii etc etc) i szukaj tam kontaktu do swoich rówieśników w Belgii i pytaj, a nuż ktoś coś wie, a nuż poznasz fajnych rodaków (niestety nie wszyscy są fajni, niektórzy by drugiego Polaka w łyżce wody utopili i z tym trzeba się liczyć tutaj, ale jest sporo dobrych ludzi, z którymi warto się trzymać w kupie).

      Usuń
  9. witam! mam pytanie jestem w Belgii od 8 miesięcy teraz we wrzeniu zaczęłam szkołę francuskojęzyczną aby lepiej się zasymilować słyszałam że uczęszczając do takiej szkoły można uzyskać coś w rodzaju zasiłku od komuny czy to prawda i jeżeli ta to gdzie się o nią starać. I jest jeszcze jeden mankament mieszkam we Flandrii a szkołę mam w Walonii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam, przepraszam, ze pakuje sie w kolejke osobie powyzej, ale fajnie bylo by zamiescic tu informacje dotyczace osob, ktore przyjezdzaja z Polski autami na polskich blachach.... Zdania sa bardzo rozne, miedzy innymi ze nalezy auto przerejestrowac niezwlocznie po zameldowaniu sie w gminie.... A czy ktos z osob tu obecnych lub znajomych praktykuje oplate samego podatku drogowego?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie słyszałam o takim rozwiązaniu. Przy czasie spróbuję się dowiedzieć czy jest taka opcja.

      Usuń
  11. witam zamówiłam wycieczke z biura podróy w belgii i dostałam informacje pod rezerwacja Obywatele spoza Belgii: info w ich ambasadzie lub konsulacie o co chodzi czy wystrczy dowód Polski nie mam dowodu belgijskiego co robic prosze o pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz obywatelstwo polskie to po UE i tak TYLKO z polskim dowodem się możesz poruszać. Gdzie indziej tylko z paszportem. Jednak najlepiej zadzwonić do ambasady (w necie znajdziesz namiary) i się zapytać. Ja NIE jestem znawcą prawa.

      Usuń
  12. Witam, bardzo dobrze pisany blog - gratuluję:-).
    Przechodząc do mojej sytuacji: Moja narzeczona od 2.5roku pracuje w PE i zostało jej jeszcze 2.5 roku kontraktu. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem przeprowadzki do Brukseli aby wreszcie być razem. Z jednej strony mam całkiem dobrze płatną pracę w Polsce ale z drugiej strony mamy dość życia na odległość. Mam wyższe wykształcenie i znajomość j. angielskiego poziom B2/C1 niby jest kilka alternatyw na pracę w Brukseli ale nie mam nic konkretnego. Wszystko jest obecnie "na gębę" i boję się, że wyląduje na budowie (chociaż jak będzie trzeba to tez dam sobie radę). Mam do Pani pytanie związane z tymi wszystkimi formalnościami, np. czy trzeba bezwzględnie przetłumaczyć wszystkie dyplomy zdobyte w PL i jak krok po kroku załatwić legalność pobytu. Z informacji, które wyczytałem na Pani blogu i stronie MSZ obowiązek meldunkowy jest do 10dni. Czy meldunek równa się z otrzymaniem belgijskiego dowodu osobistego?

    Generalnie, jestem pełen obaw co do wyjazdu bo to skok w nieznane, z jednej strony jestem w Brukseli regularnie wiec poznałem to miasto,m z drugiej zaś strony boję się o umiejętności językowe i znalezienie pracy :((( Pozdrawiam serdecznie. Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Zacznę od tego, że jestem zwykłą kurą domową a nie ekspertem do spraw emigracji :-) Wszystko, o czym tu piszę, sama gdzieś wyczytałam, usłyszałam lub nauczyłam się na własnych błędach :-) Co do życia na odległość to na dłuższą metę zwykle nic dobrego nie wynika i czasem lepiej może nawet na budowie tyrać, ale być razem z bliskimi niż pracować za biurkiem i umierać z tęsknoty itd. Znajomość angielskiego to już dużo, jednak dobrze też pomyśleć o francuskim, jeśli wybierasz się do BXL. Nie zaszkodzi się też rozejrzeć za robotą po Flandrii, bo w Brukseli jest chyba coraz trudniej żyć (blisko 1/4 populacji stolicy to Muzułmanie, z którymi nie zawsze dobrze się Europejczykom układa), jednak to kwestia gustu... Nie wiem, jak szukasz pracy, ale patrzaj na stronach wszelakich pośredników pracy, a nuż widelec coś się trafi. Mam znajomych którzy przyjechali tu do pracy z pośrednictwa, dostali darmowy kurs językowy, mieszkania i praktycznie darmowe załatwienie wszelakich formalności i pracują oczywiście w swoim zawodzie. Wielu jednak zaczyna od budowy, fabryki czy zmywaka mimo posiadanych dyplomów wyższych uczelni, bowiem uznanie dyplomu to często dość kosztowna i długa procedura, która nie zawsze kończy się sukcesem, jednak na pewno łatwiej o uznanie dyplomu informatyka niż lekarza czy nauczyciela. Z tego co wiem, oprócz dyplomów trzeba jeszcze inne dokumenty (indeks, program studiów?), ale nie jestem pewna co do tego. Na pewno muszą być tłumaczone przez tłumacza przysięgłego. Możesz zajrzeć na tę stronę http://www.enic-naric.net/ może tam się dowiesz, co i jak. Co do samego legalnego pobytu to w sumie sprawa prosta, ale - jak wszystkie formalności - trochę trwa. Żeby się zameldować, trzeba znaleźć mieszkanie. Potem idziesz do urzędu gminy i zgłaszasz swój pobyt (nie pamiętam ile jest na to dni, ale faktycznie coś koło 10, tyle że - powiedzmy sobie szczerze - dopóki nie podpiszesz żadnego dokumentu typu wynajem mieszkania, nie pójdziesz do szkoły, pracy etc, to kto ci udowodni jak długo tu mieszkasz? no chyba że ktoś podkabluje hehe. Po zameldowaniu dają kilka miesięcy na znalezienie pracy (no chyba że udowodnisz że masz z czego zyć, np że Twoja partnerka zarabia wystarczająco). Do zameldowania potrzebujesz poza mieszkaniem, międzynarodowego aktu urodzenia (lub przetłumaczonego przez tłumacza przysięgłego) z apostille z MSZ (jedna gmina tego wymaga inna nie, ale załatwisz to tylko w Warszawie więc lepiej zanim się wyjedzie - kosztuje to 60 zeta) i dowodu osobistego lub paszportu. Gdy dokumenty są OK, czekasz na wizytę policjanta, który potwierdzi, że mieszkasz pod wskazanym adresem. Potem czekasz na PIN wysyłany pocztą i idziesz do gminy dokończyć procedurę. Na dowód czeka się pół roku, choć można prosić o skrócenie procedury. Ten dowód jest ważny tylko na terenie Belgii! W innych miejscach ciągle posługujesz się polskim dokumentem tożsamości. Pełnowartościowy dowód mają tylko ludzie z obywatelstwem belgijskim, na które trzeba sobie jednak zapracować i poczekać kilka lat :-) Decyzja o emigracji jest zawsze trudna -"spróbować i żałować czy nie spróbować i żałować że się nie spróbowało?" ;-) Pozdrawiam

      Usuń
  13. Ciekawe kompendium wiedzy. Przyporządkowanie ubezpieczenia do osoby, a nie do auta wydaje się bardzo interesującym pomysłem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam serdecznie.mój mąż jest w Belgii. Mam pytanie czy żeby dostać kontrakt o pracę w Belgii to trzeba mieć dowód belgijski czy bez dowodu też można dostać kontrakt? A żeby znów wyrobić dowód to trzeba mieć meldunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teoretycznie do pracy trzeba dowód, żeby założyć konto w banku, ale żeby mieć dowód trzeba mieć pracę, bo bez pracy nikt nie wynajmie mieszkania, a bez mieszkania nie da się zameldować i dostać dowodu hehe Ale w realu zwykle ludzie zaczynają od podpisania umowy o pracę, potem zakładają konto w banku, potem wynajmują mieszkanie i się meldują oraz czekają standardowe 6 miesięcy na dowód.

      Usuń
    2. I mąż dostał kontrakt Na razie przez biuro pośredniczące.kazali założyć konto. Był w banku to pani powiedziała że potrzebna jest karta zameldowania albo rozliczenie z Pl za 2016r a problem tego rodzaju ze znów były pracodawca nie jest skóry żeby dac mężowi salaris. I takie błędne koło. A jak wiadomo meldunku od zaraz nie dadzą. A w biurze mówią że ma im do 15.02 dostarczyć numer konta...nie wiem czy akurat pani w banku tak sobie wymyśliła czy tak jest.proszę o odp

      Usuń
    3. Potrzebny jarograf nie salaris

      Usuń
  15. Witaj Magdaleno. Ja również jaki inni noszę się z zamiarem wyjazdu do Belgii z rodziną. Co prawda mamy tam już rodzine na miejscu, ale my jedziemy z dzieckiem więc to inna bajka. Twój blog pomógł mi rozwiać wiele wątpliwości. Wielki dzięki i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam
    Jestem zdesperowana aby wyjechać gdziekolwiek gnana perspektywą reformy edukacji i utraty pracy. Najgorsze, że nie znam żadnego języka.Ale chcę wyjechać. Mam skończone kursy refleksologii czy sądzicie że byłoby zapotrzebowanie na takie usługi? Pozdrawiam Nina

    OdpowiedzUsuń
  17. Poprawię się nie salaris tylko potrzebny jarograf.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam ja również za kilka dni chcem jechać do Brukseli nie znam języka ale muszę uciec z Polski aby zarobić na chleb czy tam znajdę jakieś biuro które pomoże znaleźć pracę itd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z dnia na dzień trudno raczej znaleźć pracę, ale jak ma ci kto pomóc, w sensie że będziesz mieć gdzie spać i co jeść to można próbować. No i ważne by miał ci kto pomóc językowo we wszelakich formalnościach - urzędy - a już szczególnie w Brukseli - mogą człowieka wykończyć psychicznie i fizycznie. Biura pracy są różne (np VDAB), jednak zależy od tego co chcesz robić i co umiesz. Do lepszej pracy niestety język jest konieczny (ale to oczywiste), jednak jakieś firmy sprzątające, fabryki, pakowanie kurczaków czy czegokolwiek innego itp są możliwe i bez języka. Zarobki moze nie powalające, ale ważne by się załapać, potem poduczyć podstaw jakiegoś języka (z biura pracy kurs darmowy można dostać), może zrobić jakiś kurs (z biur pracy bywają darmowe) No i u rodaków tez można próbować, ale jak nie są to znajomi czy znajomi znajomych to trochę ryzyko - moim zdaniem. Jak masz konto na fb dołącz do grup polonijnych "POlacy w Brukseli", Antwerpii etc,Belgia ogłoszenia można się dużo rzeczy dowiedzieć (tylko nie należy się przejmować debilami którzy są w każdej z tych grup i nikomu nie pomogą ale do wszystkiego sie przypieprzą i zawsze coś głupiego napiszą)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  20. Witaj Magdo,
    Jeszcze parę chwil temu (zanim nie trafiłam na Twojego bloga) zastanawiałam się jak najlepiej zacząć swoje życie na obczyźnie. Mój mąż od kilku lat mieszka i pracuje w Belgii, a ja właśnie zakończyłam swój etap życia w Polsce, zrezygnowałam z pracy, by móc wreszcie żyć "normalnie" z mężem w Belgii, który niestety po licznych próbach zarobkowania w Polsce, chcąc nie popaść w depresję "wyruszył za chlebem w świat".
    Mam ogromną prośbę do Ciebie, napisz co powinnam najpierw zrobić, mamy wynajęte mieszkanie, mąż pracuje, ja chciałabym zacząć uczyć się języka, poznać ten kraj, bo go świadomie wybrałam na miejsce dla siebie, więc integracja jest dla mnie ważna. Przeraża mnie fakt, że nie mogę się z nimi kontaktować słowem, ale bardzo chcę się ich języka nauczyć, pewnie na początku nie znajdę pracy, ale ten wolny czas poświęcę na naukę. Napisz, czy mogłabym zająć Ci trochę cennego czasu na e-mailu :)
    Nawet nie wiesz jak cudownym jest, gdy są tacy ludzie jak TY :)
    Pozdrawiam cieplutko Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Napisz na bmaguda@gmail.com :-) prace da sie i bez jezyka znaleźć ale nie jest to dziś łatwe bez jakichś znajomości. Nawet na sprzataniu wymagana jest znajomosc nl we flandrii (nawet dobry angielski i francuski nie wystarczy). Jednak w 2 zdaniach tego nie wyjaśnie. Zapraszam wiec na priv :)

      Usuń
  21. Z tego co czytam na fb w grupie polacy w brukseli i okolice jezyk, a raczej jego brak to juz nie jest problem (jesli chodzi o branżę sprzatającą)a chyba każdy od tego zaczynał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej rzekłabym język zaczyna być teraz problemem nawet na sprzątaniu. Nie wiem jak jest w stolicy bo to jakby inny kraj ale we flandrii bez podstawowego niderlandzkiego (kali jesc kali pić przynajmniej) raczej ludzie nie chcą pomocy domowej. (Oczywiście znajomości zawsze mogą pomóc w tej kwestii) Już w fabryce łatwiej.

      Usuń
  22. Racja, w dzisiejszych czasach język staje się coraz mniejszym problemem, idzie się dogadać !

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam serdecznie!

    Interesuje mnie kwestia zakładania działalności gospodarczej w Belgii.
    W jaki sposób tutaj są opodatkowani VATowcy i jak składa się zeznania? Czy podobnie jak w Polsce zgłaszamy druk podobny do vat r?
    Będę wdzięczny za informacje na ten temat. Mam rodzinę w Belgii i chciałbym rozwinąć tam własny biznes.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam.
    Bardzo ciekawe forum.
    Ja mam propozycję pracy w Belgii jako pielęgniarka. Może jest gdzieś jakaś pielęgniarka która opowie co i jak. Języka niderlandzki ucza przed wyjazdem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanow sie;nie wiem jak jest w innych panstwach ale tu w Belgii pielegniarki maja-PRZESRANE glownie dlatego ze najczesciej pracuja w domach starcow;jest to BARDZO CIEZKA PRACA FIZYCZNA_pielegniarstwa jako takiego-nie ma wcale-musisz wiedziec ze belgowie sa rasistami i na poczatku twojej pracy nawet ZORGKUNDIGE beda sie toba wyslugiwac,moze i fajny ten blog ale dlaczego p Magdalena nie pisze o tym jaki to podly bezbozny narod;powiem ci krotko-jestem tu bo tak mi sie ulozylo zycie gdybym miala wybor-ucieklabym stad-natychmiast pamietaj jedno przyjezdzajac tu-pozegnaj sie z zawodem pielegniarki,bedziesz zwyklym dupo-myjcem ;...tak jak ja i setki innych POLSKICH PIELEGNIAREK_PRZYKRO_ALE TAK WYGLADA PRAWDA-pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie piszę o tym że Belgowie są podli i bezbożni dlatego że przez 4 lata jeszcze takich nie spotkałam. Ja pracuję u praktykujących katolików (zatem mnie prędzej można nazwać bezbożną bo nie chodzę do kościoła i ogólnie z bogami wszelakimi raczej na bakier jestem) Jeśli zaś o podłość idzie to w tym kraju spotkałam tylko kilku podłych rodaków. Większość ludzi jest po prostu normalnych zarówno wśród naszych, tubylców jak i innych obcych, czyli zakładam że spora z nich część lubić mnie nie będzie, większość będzie oczekiwać by mówić do nich w ich ojczystym, spora częś będzie tylko kombinować jak moją obecność wykorzystać do swoich celów - nie ma znaczenia gdzie się urodzili i w co wierzą - ludzie są tylko ludźmi. Zawsze pomaga jednak poczucie humoru, dystans do świata i siebie, znajomość adekwatnego języka, prawa, obyczajów i kilku fajnych tubylców, którzy w razie co zawsze służą pomocą. Na pewno nie pomaga wrogie nastawienie i narzekanie na wszystko. Że robota pielęgniarki to zachrzan to chyba żadne odkrycie, tak samo jak to że w tym kraju (jak i wielu innych) ogólnie trzeba o wiele ciężej i solidniej pracować. Jednak wolę zapierdalać i zarabiać porządne pieniądze niż się pierdalać w Polszy i nie mieć za co żyć. Każdy ma wybór.

      Usuń
  25. Witam,
    mój mąż pracuje w Lichtervelde i planuję się tam przeprowadzić, ale mamy 7-letnie dziecko i boję się, że nie da rady z językiem. Jeśli możesz proszę Cię o pare rad jak można to załatwić bez większego stresu dla dziecka.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7-latek spokojnie da rady z językiem. Nie mówię, że będzie mu łatwo i na początku pewnie bez stresu się nie obędzie... choć niekoniecznie. Tutejsze szkoły działają zupełnie inaczej niż w Polsce i są milion razy przyjazniejsze dzieciom. Niedouwierzenia, ale tutaj dzieci lubią chodzić do szkoły (no przynajmmiej do podstawówki) mimo że siedzą tam codziennie od 8.30 do 15.30 to nie wracają zmęczone ani przygnębione. Każda szkoła ma swoje metody na dzieci nieznające języka, a jest tu takich ohoho i jeszcze trochę. W niektórych robią specjalne klasy przejściowe dla obcokrajowcó w innych zwyczajnie nowoprzybyli uczą się z resztą klasy ale dostają wsparcie i wiele pomocy, w tym specjalne lekcje. Sporo osób dostaje też nauczyciela do domu (wolontariat) który przychodzi raz czy 2 razy w tygodniu i pomaga w nauce, dzięi czemu dziecko bardzo szybko nadrabia zaległości. Przede wszystkim go (czy jej) nie strasz, bo serio nie ma się czego bać. Przygotuj dziecko na zmiany mówiąc prawdę i opowiadając ciekawostki o tutejszej szkole. Tu jest dużo wycieczek, dzieci chodzą na farmę, jeżdżą radiowozami i wozami strażackimi, ganiają po lasach w gumiakach i łapią żaby czy robale. Codziennie bawią się na podwórku przez godzinę (jak nie bedziesz pracować to możesz dziecko wtedy zabierać do domu na obiad, gdy tak bedzie mu łatwiej się dostosować, ale uwaga niektóre dzieci nie chcą chodzić do domu na przerwie południowej bo wolą się bawić w szkole z kolegami ! ;-)). Najgorszy jest chyba pierwszy tydzień, zanim człowiek zapozna się ze szkołą, dowie się gdzie kibel a gdzie jadalnia, pozna choć kilku rówieśników z imienia. Potem już jest z górki. Jak coś to pisz do mnie na priv bmaguda@gmail.com

      Usuń
    2. a zapomniałam o najważniejszym - być może to wiesz, ale w niektórych miejscowościach jest problem z miejscami w szkole, zatem jeśli planujecie np przeprowadzkę w wakacje to niech mąż już teraz spróbuje zapisać dziecko do najbliższej szkoły

      Usuń
    3. W Belgi fajnie mi się mieszkało, do czasu jak nas chcieli z mieszkania wywalić, bo niby nie zapłaciliśmy za czynsz. Co było totalną bzdurą. W Belgii nie szło tegoo załatwić, bo właściciel miał znajomości praktycznie wszędzie. Mąż pojechał do Polski i próbował tam to załatwić i okazało się, że właściciel ciągle coś kręcił i oszukał naprawdę wiele osób. Mało komu udało się coś wywalczyć, bo gościu był cwany. Ale nam się udało i muszę powiedzieć, że pomógł nam najlepszy adwokat na jakiego miałam przyjemność trafić - pan Cejrowski. Specjalizuje się w wielu dziedzinach i doświadczeniem pokona każdego adwokata. Naprawdę polecam każdemu, kto będzie szukał pomocy prawnej, bo lepszego profesjonalisty nie znajdziecie

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Witaj

      Magda to co piszesz to wszystko prawda .Moja zona od 2 lat mieszka w Belgii pracuje w Holandii.mamy wynajęty dom w Limburgii masz racje bez stałej pracy byloby ciezko .syn już się dostał do szkoły w Belgii zaczyna w we wrześniu ,najpierw ogarnęliśmy szkole przed naszym przyjazdem .Dyrektor szkoły zanim zaczął rozmowę najpierw sprawdził meldunek zony .Syn języka nie zna ale z tego co wiem dostanie nauczycielkę oraz mamy obowiązek na życzenie dyrektora szkoły chodzić na kurs językowy jest to ważne o tyle ze będzie 2 polakiem w szkole.Ja tez juz pracy szukam mam juz pierwsze oferty .

      Usuń
    6. Dodam ze syn ma 10 lat idzie do 4 klasy ze względu na brak jezyka poszedłby do 5 klasy ,w czerwcu przylecieliśmy specjalnie aby napisać test wszystko było robione pod niego aby sie nie stresował ze nic nie rozumie

      Usuń
    7. Czyli tam zupełnie odmienne podejście w kwestii klas, bo moje dziewczyny poszły tu do klas zgodnie ze swoim rokiem urodzenia opuszczając przy tym jedną klasę (jedna skończyła w pl 2kl i tu poszła do 4, a druga po 4 do szóstej). Przypomnę, że nie znały ani jednego słowa po nl, o czym było na blogu milion razy,a dziś jedna jest w liceum i sobie nawet całkiem nieźle radzi, z nl i franc nawet bardzo dobrze PO 4 LATACH w tym kraju to wręcz niesamowite :-)

      Usuń
    8. Magda
      my zrobiliśmy dokładnie tak jak opislas wcześniej . Moja żona przyjechała do Belgii w 2015 roku .pracowala najpierw w Belgii ale dostała propozycje przejścia na kontrakt bezpośrednio u pracodawcy w Holandii ale mieszka w Belgii .I ten kontrakt pozwolił na wynajęcie domu przez agencje oraz na meldunek .Dopiero wtedy zaczelismy starac sie o szkole i tak jak piszesz naprawdę mieliśmy szczęście ze w naszej szkole było miejsce . Syn pisal test w gabinecie dyrektora bylo to tak zrobione aby nie miał stresu .po sprawdzeniu jego wiedzy z matematyki bo tylko to pisał zaproponowano mu gdyby znal język 5 klase ale ze jezyka sie bedzie uczył to będzie czwarta klasa czyli zgodnie rocznikowi ze szkołą polska
      Mysle ze będzie ok i da sobie rade .No i oprócz szkoły językowej dostanie tez przedszkolankę ze szkoły do nauki języka

      Usuń
    9. I tez chce aby kończył liceum . A jeśli chodzi o meldunek to wierz mi moja zona chyba mieszka w jednej z gorszych gmin. Niesamowita biurokracja i tony dokumentów
      Pod górę na każdym kroku I jeszcze jedno jak przeczytają ludzie tu tez trzeba pracować a nie narzekać . Tu pracodawca docenia prfacownika ( moja zona dzięki swojej pracy pracuje bezpośrednio a nie przez agencje ) . ja zaczne przez agencje ale od czegoś tez muszę zaczac za granicą)

      Usuń
  26. Witam wraz z mezem planujemy wyjechac do Belgii tylko wlasnie od czego zaczac jak znalezc prace ? Maz od wielu lat wykonuje tynki maszynowe oraz inne drobne prace budowlane ogolnie zlota raczka bez jakichkolwiek nalogow ja takze pracowalam w wielu miejscach ale ciagla tulaczka z jednego kraju do drugiego mnie przerasta juz nie wspomne o tesknocie ja za granica a maz w Polsce czy ktos nam pomoze? asiulka220@amorki.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.belgia.net/forums/wpis/207750-tynkarz-pilnie-poszukiwany/

      Usuń
  27. Jest wiele ciekawych firm pośredniczących w szukaniu pracy, rozejrzyj się w swojej branży.. !

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam. Planuje wraz z dzieckiem wyjechać do narzeczonego do Belgii za miesiac. Nie jest on ojcem mojego 10 letniego synka. Narzeczony pracuje na polskich warunkach. Ż ojcem dziecka nie ma kontaktu, nie ma on ograniczonych praw rodzicielskich, wyjeżdżamy na własne ryzyko bez jego wiedzy i zgody. Czy będę mieć problem z meldunkiem dla sobie i dziecka .?? Czy muszę id razu podjąć pracę by mieć ubezpieczenie dla siebie i dziecka ? Proszę o pomoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, będziesz mieć problem z meldunkiem. Jest to niemożliwe. Musisz mieć zgodę ojca dzieci na wyjazd za granicę lub sądowne pozbawienie praw rodzicielskich. Jeśli facio nie interesuje się dzieckiem i nie utrzymuje kontaktu to wnieś czym prędzej sprawę do sądu i pozbaw go praw, bo to jest ważne nie tylko w kwestii emigracji ale też w razie jakichś poważnych spraw medycznych (nikt nie oczekuje złego ale nikt też nie zagwarantuje że się nie zdarzy). Zgoda obydwojga rodziców potrzebna jest też teoretycznie w szkole choćby w kwestii wycieczek szkolnych. Moje dziewczyny nie mają kontaktu z ojcem biologicznym, ale on nawet nie stawił się na rozprawę o pozbawienie praw. Z ubezbieczeniem nie wiem jak jest. Niech narzeczony zapyta w swojej firmie jakiegoś księgowego czy kogoś w tym rodzaju. Polecam też fb i polonijne grupy - ludzie bardzo dużo wiedzą i zawsze ktoś coś podpowie. Twój syn to 'stary koń' i w szkole będzie siedział codziennie po 8 godzin oprócz środy, ale ten jeden dzień poradzi sobie sam w domu, a jak nie to są świetlice zawsze... więc nawet się nie zastanawiaj tyko od razu szukaj pracy no i zapisuj się na kurs językowy (chyba że język znasz?). Początki są trudne jak szlag, ale im szybciej będziesz mieć najgorsze rzeczy za sobą tym lepiej. Jak coś pisz na priv bmaguda@gmail.com.

      Usuń
    2. W takiej sytuacji do meldunku potrzebny jest przetłumaczony na niderlandzki dokument( poświadczony przez notariusza ) , zgoda na wyjazd dziecka za granicę .. tez robilismy tak inaczej nie chcieli zameldować córki . Do szkoły tylko dokument o nadaniu numeru z urzędu był potrzebny i karta szczepień z Polski .

      Usuń
  30. Ja teraz planuję wyjechać na rok za granicę do pracy i lekko się stresuję czy wszystko będzie dobrze i nie będę miała problemów z załatwieniem różnych spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy to chyba są zawsze jak nie takie to inne, czasem się trzeba nachodzić po urzędach nawet z najprostrzą niby sprawą, czasem trzeba się użerać z jakimiś upierdliwcami, ale wszystko da się jakoś ogarnąć. Ważne by się nie poddawać przy pierwszych niepowodzeniach i przeciwnościach losu, tylko wytrwale iść do celu.

      Usuń
  31. Ja mam nagraną pracę w Belgii od września i także mam ogromnego stresa, niby wszystko jest jawnie, legalnie ale mimo tego i tak się trochę boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz pełne prawo i powody by się denerwować, bo zaczynanie pracy i życia w innym kraju to nie lada wyzwanie. Jeśli już czeka na Ciebie jakaś robota to jest dobrze. Na początku jest zawsze ciężko, nawet we własnym kraju, bo ludzie się bacznie przyglądają, niektórzy lubią też testować nowicjuszy na różne sposoby, by zobaczyć z kim mają do czynienia. W nowym miejscu trzeba się odnaleźć zarówno w robocie jak i okolicy w której będzie się mieszkać. To wszystko dostarcza sporo wrażeń miłych i niemiłych - ot zycie. Tak jak napisąłm powyżej, ważne by się nie poddawać i nie przejmować zbytnio niepowodzeniami tylko walczyć z losem. Jak korzystasz z fejsa, poszukaj grup polonijnych w Belgii, tam zawsze można zapytać o coś, poszukać znajomych, poprosić o pomoc. Zapraszam też do mojej grupy, gdzie też trochę mieszkańców Belgii jest https://www.facebook.com/groups/belgianasznowydom/

      Usuń
  32. anka,
    Pozdrawiam Panią, super blog!:) Proszę o jakieś informacje jak z emeryturą tzn. mam 43 lata, chcę wyjechać do Belgii i pracować i być tam do końca życia. Ile dostanę belgijskiej emerytury i na jakich zasadach to tam u was jest? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń